Jakiś czas temu miałam okazję (po raz pierwszy w moim blogowym życiu ;)) dostać zaproszenie do spędzenia kilku dni w doborowym towarzystwie innych blogerek. Blogowe Love to był fantastycznie spędzony czas. Poznałam świetne dziewczyny, napawałam się błogim lenistwem i pięknem moich ukochanych Mazur.  Nie wiem co Mazury mają w sobie takiego, ale działają na mnie jak magnes. Wracam co rok jak bumerang. Gdy dowiedziałam się, że spotkanie będzie odbywać się w Folwarku Łuknajno niedaleko Mikołajek, nie miałam już żadnych wątpliwości, że muszę tam być. W Folwarku byłam już kiedyś całkiem przypadkiem, wówczas tylko na obiedzie, i wspominałam kulinarnie bardzo ciepło. Okazało się, że słusznie.

… kulinarnie…

Muszę się Wam przyznać we wstępie, że nawet tutaj nie udało mi się uciec od kuchni. Raz, że gdy pojawiło się wyzwanie samodzielnego upichcenia Mazurskiej baby na obiad, byłam z łychą pierwsza w szeregu 😉 Dwa, że jedzonko, które nam tam serwowano było rewelacyjne. Fakt, że tradycyjne Mazurskie jedzenie jest dość ciężkie, pełne ziemniaków, kiełbas i mięs (choć ryb też!). Na dłuższą metę pewnie niekoniecznie by mnie cieszyło, ale trzy dni bab ziemniaczanych i mięsnych kociołków przyjęłam entuzjastycznie. Jakby tego było mało, to deserów też nie sposób było pominąć. Wprawdzie mój mąż twierdzi, że na słodkie jest osobny żołądek, ale mam pewne obiekcje do tej torii. 😛  Słodki prym wiodły słodkości z okolicznej Pracowni Tortów Słodka Fantazja. Nie wiem jak to możliwe, ale tort wypakowany kolorowym kremem był lekki i wcale nie za słodki, a beza… ach, beza była mistrzostwem świata! I zdecydowanie było widać, że to spotkanie blogerek. Każde danie jadłyśmy zimne, bo najpierw była sesja zdjęciowa 12 aparatów. 😉

tradycyjny mazurski kociołekCiasto z jagodami MikolajkiPracownia Tortów "Słodka Fantazja"

Uczestniczki

Nie wiem jakim cudem wśród naszej dwunastki, żadna nie była na diecie! I dobrze, bo szybko musiałaby tą dietę porzucić. 🙂 Dziewczyny generalnie były super! Żadnej nie znałam wcześniej, ale już wiem, że na tym jednym wyjeździe się te znajomości nie pokończą. Choć każda z nas trochę z innego świata. Miks blogów od kosmetyków, przez parenting, akcje socjalne i aż po kulinaria właśnie. W zaszczytnym gronie: MamatrójkiNieleniwa Pani domuNiezłe ziółkoCoverBabyBirginsenMamik piszeMama do sześcianuPielęgnacyjna rewolucja, Kobiecamama i oczywiście Wysmakowane.  A Blogowe Love zorganizowały, spinały i uświetniały dwie rewelacyjne dziewczyny czyli Emilka Wawrzonkowska z Zgrany Team i Paulina Grochowska z Oli Loli New Life.

Atrakcje

Dziewczyny postawiły głównie na relaks, integrację i pogawędki w kuluarach. Choć atrakcji też nie zabrakło. Było pichcenie Mazurskiej baby, zawody intelektualno (quiz z gwary) – zręcznościowe (wyścig z taczkami w deszczu czy ścinanie krzaków kosą – mój faworyt! Ma się ten rozmach!) i warsztat z robienia własnoręcznych stroików przeprowadzony przez panią Anią z Cuda Wianki. Wyszło moje upośledzenie kreatywno-manualne, ale i tak bawiłam się cudownie. Wielkie brawa dla dziewczyn też za organizację na Blogowe Love spotkaniu zbiórki na cel charytatywny dla sąsiadki Emilki. Dobra kobieta, straszna historia, trzeba pomagać.

ścinanie kosąBlogowe LoveWłasnoręczny stroik z Cuda Wiankirelaks nad jeziorem

Upominki

Z Blogowe Love wróciłam do domu z pięknymi wspomnieniami. I nie tylko z nimi, bo Emilka i Paulina (czyli nasze cudowne organizatorki spotkania), wyszły z siebie, by zapełnić nam też bagażniki wypełnione po brzegi masą upominków. Ciężko wymienić wszystkie, choć dołożę tu wszelkich starań, bo wszyscy naprawdę się postarali, by był to wspaniały czas i byśmy wszystkie się czuły mocno dopieszczone :).

Dziewczyny wracają obładowane jak wielbłądy 😉
Blogowe Love upominki
Prawie (!!) wszystkie upominki z spotkania

Kulinarne smakołyki

Z wszystkich upominków mnie oczywiście najbardziej ucieszyły te kulinarne smakołyki. Najciekawszy zestaw był od Primavika. O maśle orzechowym (100% orzechów!) nie mam co się rozpisywać. Każdy kto śledzi mój blog wie, że jestem maniakiem masła orzechowego i używam je namiętnie i do potraw słodkich i słonych (komplet wysmakowanych przepisów z użyciem masła orzechowego tutaj). Bardzo miłym zaskoczeniem były dla mnie za to wegetariański pasztet i paprykarz. Pewnie nigdy bym sama po nie w sklepie nie sięgnęła, a okazało się, że mają naprawdę przyzwoity skład. Smakowo też zaskoczenie na plus.

Zestaw kulinarny: Primavika, mus i soki od Oryginalny Sok, dedykowane dla BlogoveLove Miodziki, ciasteczka od Brześć, herbaty od Teekane i Sos od Folwark Łuknajno

Coś dla maluchów

Nawet moim dzieciom (chyba na pocieszenie za nieobecność mamy ;)), też coś skapło. Milenka nie rozstaje się z żyrafą od Majunto (rzeczywiście jest przeurocza), synek wciąż targa za sobą książkę o lwie, a ja się cieszę z nocników jednorazowych. Może to jakiś znak, że trzeba brać się za odpieluchowanie synka ;P

Zestaw dla maluchów: żyrafka od Majunto, gra Pan Twardowski od Granna, gra Gorący ziemniak od Alexander, podkład od Pupus, szampon Equilibra, Tron nocniki jednorazowe i książeczka od Bajkopis

Kosmetyki… bo czasem jednak wychodzę z kuchni 😉

Prawie wszystkie pozostałe upominki to już kosmetyki. Może dobrze. Czasem muszę wyjść z kuchni do ludzi i fajnie dobrze wtedy wyglądać 😛 Z tego miejsca jeszcze raz wielki ukłon dla organizatorek za pozyskanie tylu fantastycznych sponsorów i dla samych sponsorów bo po pierwsze to bez nich nie byłoby wyjazdu, a po drugie nie poczułybyśmy się takie rozpieszczone 🙂 A poniżej przedstawiam moje trzy ulubione zestawy.

Zestaw kosmetyków do twarzy: od Oillan oraz Biolonica. Już testuję krem pod oczy od Biolonica i może tylko w moim mózgu, ale po kilku dniach naprawdę wydaje mi się, że już widzę poprawę!
Zestaw kosmetyków do makijażu i pielęgnacji, co bym poczuła się jeszcze piękniejsza 😉 Na aplauz zasługuje zwłaszcza Eveline. Bardzo fajne produkty w naprawdę przystępnych cenach. Hennę do brwi oddałam mamie i słyszę peany zachwytu 😉
Zestaw wakacyjny na słońce: Z tym zawsze mam problem i jakoś używania kosmetyków z filtrem zdecydowanie nie mam w krwi. Może teraz wreszcie się to zmieni. ;P Moim faworytem jest mgiełka od Eveline oraz zestaw od Linomag sun. Jakby nie było, od słońca chronię przede wszystkim dzieci, a Linomag sprawdza mi się fantastycznie. Ma dobry skład i ani trochę nie uczula i nie podrażnia skóry dzieci (jak wiele innych kremów niestety)

Blogowe Love! Mam nadzieję do zobaczenia za rok! 🙂

Blogowe Love sponsorzy