fbpx

Kuchnia rumuńska – królestwo mamałygi

blog
Długo zastanawiałam się jak zacząć mój wpis o tym jaka jest Rumunia i kuchnia rumuńska. Dużo rzeczy mnie tu zaskoczyło.
Na plus to, jak pięknym, zielonym krajem jest Rumunia. Naprawdę! Wspaniałe, malownicze widoki. Widowiskowe trasy, poprzecinane strumykami. Bardzo klimatyczne chatki z ostrymi, stożkowatym dachami, pokrytymi starymi dachówkami. No bajka.
Na plus także to, jak fantastycznie ożywają starówki nocą. Wszędzie pełno życia, muzyka na żywo, bardzo fajna atmosfera. I do tego naprawdę dobre, lokalne i bardzo tanie wina. Jakoś nigdy mi się Rumunia nie kojarzyła z krajem winnym, a tu proszę 🙂
Teraz minusy. Pierwszy i gigantyczny to ich DROGI! Koszmar! Sporo jeździliśmy po całej Transylwanii, głównie poza miastami. Średnia prędkość 40 km/h! Co chwila gigantyczne dziury w drogach, wsie, domki, spowalniacze, światła i ograniczenia do 30 km/h. 90% dróg tylko z jednym pasem w każdym kierunku. Dwa pasy to już bardzo rzadki luksus. O autostradach czy drogach szybkiego ruchu można było zapomnieć od razu. Hitem była trasa o długości ok. 20 km, na której było 8 (!!!) odcinków z zamkniętym ruchem w jedna stronę. Niby remontowane, ale nigdzie nie było widać żadnych robót. Przy każdym ruch wachadłowy i światła – kompletnie nieskoordynowane, wiec za każdym razem staliśmy kilka minut. Drugi hit to trasa między Braszowem, a Bukaresztem. Teoretycznie jedna z głównych w kraju, ale z powodu jej jakości, ilości wiosek i policjantów, którzy w głównych miejscach niby usprawniali ruch, przejazd 150 km zajął nam 3,5 godziny! Rewelacja ;P
.

Kuchnia rumuńska

Drugi minus to niestety jedzenie. Żeby oddać im sprawiedliwość, maja kilka doskonałych lokalnych produktów. Dojrzewające w słońcu świeże warzywa i owoce oraz zdecydowanie sery! Sery można kupić i w miastach w sklepach i na straganach rozsianych po całym kraju wzdłuż tras. Sprzedawane w dużych ok 2 kg kolistych kawałkach (można kupić oczywiście tylko kawałek) w cenach od 25-50 lejów za kilogram, w zależności od rodzaju sera (krowi/ owczy/ bawoli) i od regionu. Koniecznie spróbujcie odrobinę przed zakupem. Kilka razy zdarzyło nam się testować zepsuty, skwaśniały ser!
sery w rumunii

Śniadania w Rumunii

Niczym szczególnym się z perspektywy Polaka nie wyróżniają. Generalnie jedzą jajka (na twardo/ jajecznica/ omlet), tosty z dżemem lub różne kiełbaski z pieczywem i świeżymi warzywami (głównie pomidory, ogórki i ostre papryki). Do śniadania kawa (na szczęście zazwyczaj dość dobra). Z ciekawostek to często w restauracjach niezależnie czy brało się cappuccino czy latte czy zwykłą czarną to wszystkie miały standardową wielkość 80 ml.
W hotelach śniadania serwowane są w formie bufetów szwedzkich. Skład jak powyżej plus oliwki, ser owczy, czasem jogurt naturalny.
kawa w rumunii

Co na przekąskę w Rumunii

Dział przystawek w menu restauracji nie jest zbyt rozbudowany. Co możemy tam znaleźć?
  • sałatka szopska: świeże warzywa z serem owczym
  • sałatkę / pastę z bakłażana: jedna z lepszych rzeczy jakie jedliśmy w Rumunii (cena 7-14 lej)

pasta z bakłażana rumunia

  • sarmale: mini gołąbki zawinięte w liście winogron lub w kapustę kiszoną. W środku farsz mięsny lub rzadziej rybny z ryżem

sarmale rumunia

  • placki (placinte – płaskie lub placinta – takie mini tarty). W środku różne nadzienia. Zazwyczaj różne sery lub szpinak lub ziemniaki. Mi nie udało się zjeść. W Bukareszcie były wszędzie i stwierdziłam, że zjem innym razem na kolacje i… poza Bukaresztem już nigdzie ich nie znalazłam 🙁 A szkoda bo ponoć dobre. (Cena 15-18 lej)

Zupy w Rumunii

Co do zup to się nie wypowiadam. Podjęliśmy 3 próby i się poddaliśmy. Za każdym razem były bardzo tluste, pełne chrząstek i tłustych kawałków miesa. Wszystkie trzy mocno przesolone. Mają solankę, flaszki (ciorb de burt), fasolową (ciorb de fasole). Ceny zup 10-15 lejów za miseczkę.
.

Co jeść w Rumunii na obiad

Obiad w Rumunii zazwyczaj opiera się na mięsie. Królują kurczak, wieprzowina i wołowina (ta dość droga) z grilla (tzw. gratar). Rzadko można dostać rybę i jak już jest to raczej dość droga. Droga vs. mięso, bo generalnie ceny nie zabijają ;), Często dział mięs otwiera mici/ mititei, które można zamawiać na sztuki. Mici to małe kotleciki z mieszanego mięsa mielonego. Mieszane, więc nigdy nie wiecie co tak naprawdę siedzi w środku 😉
Zazwyczaj zamawia się osobno kawał mięsa i dodatki. Jeśli dodatki są już w zestawie razem z mięsem to w 90% będzie to mamałyga, posiekana biała kapusta i mini miseczki z czosnkiem w zalewie i śmietaną.

mięso rumuniamięso z grilla gratar

Dodatki do dań głównych

  • mamałyga – flagowe danie Rumunii. Podaje się ją jako dodatek do wszelkich dań głównych. To nic innego jak ugotowana kaszka kukurydziana wymieszana z bryndzą i śmietana. Spróbujcie i oceńcie sami. Mi do bycia fanem mamałygi bardzo daleko.

mamałyga i kurczak

  • muratiri czyli kiszone warzywa (talerz 10-15 lejów)
  • sałatka z kapusty białej… właściwie to nazwanie tego sałatką jest dość górnolotne. Próbowałam 3 razy, nie wierząc, że to co dostaję to naprawdę standard. Miska posiekanej kapusty. Bez kropli oliwy, soli czy pieprzu. Nic! Choć nie! Raz na wierzchu leżała ostra papryczka i plasterek pomidora 😛

SAŁATKA RUMUNIA

  • frytki – też dość powszechne w menu. Niestety, podobnie jak w Grecji, miękkie i sflaczałe. Zdecydowanie nie lubię.

frytki rumunia

Rumunia na słodko

Dość krótki i mocno wystandaryzowany dział w menu. Znajdziecie tam:
  • Papanași – bardzo tradycyjny w Rumunii deser,. Coś jak mini pączki tylko że ciasto z dodatkiem białego sera. Papanasi zawsze polane są obficie sosem lub śmietanką.
  • Naleśniki – clătite – Niczym nie różnią się od naszych, poza tym, że są wszędzie! Najczęściej na słodko z bananem i czekoladą lub z serem białym.

rumunia naleśniki

  • Precelki na sznurku – właściwie to danie na słono, nie na słodko, ale zalicza się do przegryzek i podjadaczy, więc wpada tutaj. Uwaga! Porcje są olbrzymie! My wzięliśmy najmniejszą, a i tak jedliśmy kilka dni.

precelki rumunia

  • Kołacze – czyli koliste pieczywo wypiekane na ruszcie. Z mąki pszennej i/ lub żytniej, a po upieczeniu na ruszcie, obsypywane obficie cukrem. Pyszne, ale moim zdaniem tylko na ciepło, zaraz po upieczeniu.
kołacze rumuniakołacze rumunia
RUMUNIA – sierpień 2018 r. – waluta 1 lej to ok 90 gr
Print Friendly, PDF & Email

Powiązane wpisy

Skomentuj


The maximum upload file size: 512 MB.
You can upload: image, audio, video, document, spreadsheet, interactive, other.
Links to YouTube, Facebook, Twitter and other services inserted in the comment text will be automatically embedded.

23 komentarze

  • Wiktor 27 sierpnia 2019 o 17:00 Odpowiedz

    Drogi jak drogi. Były by lepsze, to za dużo obcych by tu jeździło. Rumuni to wspaniali ludzie i bardzo pomocni.

    A co do kuchni, to polecam grillowane mięso baranie (cotlet de oaie) oraz golonka z fasolą (ciolano de fasola). Co do zup – ciorba de legume (ważywna w różnym wydaniu)

    Z dodatków polecam ryż „kolorowy”, a na sałatkę polecam kapustę z pomidorem.

    I generalnie nigdzie na świecie nie jadłem lepszej PIZZY! Pizza w Wenecji pod „mostem zakochanych” za 120€, to gumowaty trampek w porównaniu z tym co podają w Rumunii za 15-20 lei. Wielkość porcji 1 osobowa lub na 2 osoby jako przekąska. W niektórych miejscach przyrządzana jest z dodatkiem regionalnych serów, dzięki czemu uzyskuje bardzo przyjemny słony smak.

    • Wysmakowane 27 sierpnia 2019 o 19:31 Odpowiedz

      Pizza za 120 Euro?! Chyba z homarem na wierzchu! Albo i dwoma 😛 A serio, to owszem, jedliśmy raz pizze w Rumunii i muszę przyznać, że była dość przyzwoita. Regionalne sery są wybitne, tu nie mam żadnych zastrzeżeń i o tym pisałam we wstępie. Baraninę brałam kilkukrotnie i niestety za każdym razem kończyło się dużym zawodem. Tak samo właściwie z każdym innym daniem mięsnym. Może aż tak źle i niefartownie dobieraliśmy knajpy…

  • Sikoreczka 19 września 2018 o 09:30 Odpowiedz

    Nie byłam w tym kraju, ale jak gdzieś jadę lubię skosztować lokalnej kuchni i nowych smaków.

    • Wysmakowane 24 września 2018 o 21:18 Odpowiedz

      Bardzo słuszne podejście. Zdecydowanie warto poznawać nowe smaki.

  • Aneta 19 września 2018 o 03:51 Odpowiedz

    Byliśmy tam tylko przejazdem. Kraj piękny, drogi i oznaczenia już nie bardzo. A co do kuchni to nie mieliśmy okazji popróbować, wiec chętnie to w przyszłości nadrobię.

  • Adam 18 września 2018 o 20:31 Odpowiedz

    mam nadzieje ze Rumunia zaskoczy mnie tak pozytywnie jak Albania

    • Wysmakowane 18 września 2018 o 20:41 Odpowiedz

      Pod katem krajobrazów, ludzi i atmosfery mysle ze na pewno. Ale jednak jedzenie w Albanii wspominam dużo lepiej.

  • Candy Pandas 8 września 2018 o 13:17 Odpowiedz

    Kołacze są pyszne! Bardzo lubimy 🙂 Nie jadłyśmy nigdy sera owczego i chętnie byśmy spróbowały 🙂

    • Wysmakowane 8 września 2018 o 18:49 Odpowiedz

      Kołacze są super! To prawda. Ale tylko tak od razu, cieplutkie

  • Monika-BlogMama.pl 8 września 2018 o 10:43 Odpowiedz

    Wszystko wygląda smakowicie aż zgłodniałam od samego patrzenia.;-)

  • Atrakcyjne wakacje z dzieckiem 8 września 2018 o 09:03 Odpowiedz

    Bardzo lubimy poznawać nowe smaki 🙂

  • Ania 8 września 2018 o 07:55 Odpowiedz

    Aż zrobiłam się głodna z rana, kurczę! 😀

  • Karolina / Nasze Babelkowo 8 września 2018 o 05:24 Odpowiedz

    Dla mnie chyba za ciężkie takie potrawy. Już na sam ich widok mam wrażenie, że chorowałabym po nich kilka dni – bo mam delikatny żołądek i jadam raczej dietetycznie.

    • Wysmakowane 8 września 2018 o 08:32 Odpowiedz

      Słuszne spostrzeżenie. Zdecydowanie kuchnia do lekkich nie należy

  • Kasia 7 września 2018 o 09:13 Odpowiedz

    Praktycznie siedzę na niespakowanym plecaku, dziś ruszam w podróż na prawie 8 tygodni. W lodówce mam tylko buraki zapakowane próżniowo i jeszcze ni jadłam śniadania. Zaraz umrę a ten wpis nie pomógł. Smakowite 😀

    • Wysmakowane 7 września 2018 o 10:01 Odpowiedz

      Podróż na 8 tyg! Myślę, że to ja zazdroszczę Tobie, a nie Ty mi ;P

      • Kasia 7 września 2018 o 10:49 Odpowiedz

        nie pomyślałam o tym w z tej strony. Jak widać potrzeby podstawowe jak jedzenie przyćmiły mój umysł 🙂

  • Ewelina 7 września 2018 o 06:42 Odpowiedz

    Świetna relacja, na tyle, że wiem co chcę zjeść. Najlepiej wszystko, byle z tą surową kapustą, abym też mogła się nadziwić! Mimo, że Tobie nie smakowało, to może ja się przekonam? Pozdrawiam serdecznie

    • Wysmakowane 7 września 2018 o 10:02 Odpowiedz

      Mimo wszystko warto do Rumunii jechać. Zdecydowanie. Więc może będziesz miała okazję osobiście przetestować.

  • Aleksandra 6 września 2018 o 13:34 Odpowiedz

    Może dlatego, że kuchnia rumuńska jest tak słaba, to niewiele się o niej słyszało. W sumie to właściwie nigdy nic nie słyszałam, ale spodziewałam się dużej ilości warzyw. Tak sobie myślę, że ja to chyba miałabym tam problem z jedzeniem. Chyba tylko ta pasta z bakłażana mnie zainteresowała – reszta pewnie tylko do zaspokojenia głodu.

    • Wysmakowane 7 września 2018 o 10:06 Odpowiedz

      Pasta z bakłażana była naprawdę pyszna. Ją polecam mocno. A poza tym to też nie bardzo mnie cokolwiek przekonywało z menu.

  • Asia/ Lemur Podróżnik 6 września 2018 o 12:51 Odpowiedz

    Mnie rumuńskie jedzenie smakuje, a po zdjęciach leci mi ślinka, na wspomnienie mojej wycieczki do Rumunii, więc przykro mi, że Tobie nie smakowało. I najbardziej smakowała mi właśnie słodka część rumuńskiej kuchni. A co do dróg, u nas też nie jest tak bajkowo: na Dolnym Śląsku są dziury i wąziutkie drogi, natomiast na pomorskich drogach jest też w większości jeden pas. Chociaż na tle innych mniejszych europejskich krajów, czy też mniej rozwiniętych – jak np. Ukraina, to u nas nie jest jeszcze najgorzej.

    • Wysmakowane 7 września 2018 o 10:09 Odpowiedz

      Może tak źle trafialiśmy? Rumunia jest tak piękna, że na pewno kiedyś tam wrócimy i będę testować dalej. A drogi to jednak po Polsce jeździliśmy bardzo dużo i nigdy nie trafiliśmy na tak tragiczne drogi. Są gorsze drogi z dziurami, ale przynajmniej nie są zamknięte co kilometr. Po Ukrainie przyznaję, nie jeździliśmy.

MENU