fbpx

8 parków, 8 burgerów i przepis na amerykańskie frytki

przepis

8 parków…

10 dni, 8 parków narodowych, 100% zachwytu, 4 stany, 3 różne pory roku. Od śniegu i skrobania szyb w parku Sequoia, przez przyjemną, słoneczną, kolorową jesień w większości parków, po niemiłosierny upał w Dolinie Śmierci. Kompletne wariactwo. Synek ma zmasakrowaną twarz i właściwie nie wiadomo co leczyć. Odmrożenia czy poparzenia słoneczne…

…8 burgerów…

Turystycznie – rewelacja (kilka zdjęć na końcu wpisu dla zajawki klimatu), kulinarnie trochę gorzej. Właściwie codziennie kończyliśmy na burgerze, bo ciężko było o coś innego w środku parku, jeśli nie chciało się wydać 30$ na danie. Dlatego, gdy w połowie objazdówki po parkach wjechaliśmy na chwilę do Las Vegas, miałam w głowie jakąś pyszną rybkę, na parze najlepiej 😉 I wtedy na drodze pojawił się ON!  Gordon Ramsay Burger! Mega ciekawe pozycje w menu, genialna ocena na Trip Advisor. Przepadliśmy. Burger był nam pisany. Zdecydowaliśmy się na Hell’s Kitchen Burger (jakże by inaczej? ;)) i Tandoori Burger. Hell’s Kitchen wcale nie był taki piekielny jak się spodziewaliśmy, ale Tandoori… mistrz! W składzie mięso z kurczaka, feta, tabboulah, tahini, sos vinegret i mięta. Świetnie skomponowane składniki, genialne doprawienie. Zdecydowanie moje smaki i zdecydowanie najlepszy burger jakiego jadłam nie tylko tu, w Stanach, ale w całym moim życiu. Na pewno spróbuję odtworzyć w domu i jak tylko mi się uda to natychmiast podzielę się z Wami dokładnym przepisem.

Gordon Ramsay BurgerGordon Ramsay Burger menuGordon Ramsay Burger burger

…i przepis na domowe frytki jak w USA

Pozostając w „fast foodowym” klimacie, częstujcie się przepisem na rewelacyjne domowe frytki, który od dawna zalegał mi w folderze do zamieszczenia na blogu. Do tej pory jakoś nie doczekał się godnego zdjęcia, więc w drodze wyjątku publikuję wraz z zdjęciem przepysznych frytek z prawdziwej amerykańskiej restauracji. Z pewnością jest to bardziej skomplikowana i mniej zdrowa wersja  frytek od frytek z piekarnika, który ostatnio wywołał na blogu furorę, ale smakowo majstersztyk, więc raz na jakiś czas można sobie pozwolić :). Pamiętajcie! Klucz do sukcesu i uzyskania frytek doskonałych z poniższego przepisu tkwi jednak już w samych ziemniakach. Im bardziej mączyste, tym lepiej (odmiany o większej zawartości skrobi to typ B lub C).

  • 1 kg ziemniaków
  • ok 700 ml oleju (polecam rzepakowy)
  • sól

Faza 1: Gotowanie. Ziemniaki obrać, umyć pod bieżącą chłodną wodą. Pokroić na słupki o boku ok 7 mm i przełożyć do dużego garnka z zimną wodą. Chwilę pomoczyć i odsączyć na sitku. Do garnka wlać nową wodę i zagotować. Do wrzącej wody wrzucić ziemniaki. Odczekać dwie minuty i odlać po czym dokładnie osuszyć papierowymi ręczniczkami i odstawić do całkowitego ostudzenia. Dzięki wstępnemu gotowaniu, frytki zostają „oczyszczone” z nadmiaru cukrów prostych, które mogą nadać frytkom gorzki posmak. Frytki będą też wchłaniać mniej tłuszczu podczas smażenia.
Faza 2: Pierwsze smażenie w niższej temperaturze. Cały olej wlać do garnka i powoli rozgrzać do ok 120 stopni C (domowa metoda sprawdzenia temperatury: wrzucić kawałek suchej bułki na olej i wokół niej powinny wytworzyć się delikatne bąbelki). Do garnka włożyć frytki i smażyć ok 7 minut. Najlepiej partiami bo zanurzenie na raz dużej porcji frytek może gwałtownie obniżyć temperaturę oleju. Zbyt niska temperatura sprawi, że frytki będą nasiąkać olejem. Frytki wyławiać z oleju i odkładać na talerze wyłożone papierowymi ręczniczkami. Ostudzić.
Faza 3: Drugie smażenie w wyższej temperaturze.  Olej rozgrzać do 180 stopni C (domowa metoda: wrzucony kawałek bułki powinien spowodować gwałtowną „eksplozję” sporych bąbli dookoła). Włożyć frytki (partiami) i smażyć jeszcze 6 – 7 minut, aż będą ładnie zarumienione i chrupiące. Ponownie wyławiać i odkładać na ręczniczki papierowe. Podawać natychmiast obsypane solą.

Domowe frytki trzyfazowe

Bonus 😉

Na zakończenie obiecany na wstępie bonus czyli najpiękniejsze trzy miejsca, które wywarły na mnie tak niewiarygodne wrażenie, że po prostu muszę Wam je pokazać. Wychodzi na to, że wszystko kręci się wokół skał 😉

View point w ZION National Park

View point w ZION National Park

Bryce National Park – wycieczka w głąb hoodos

Bryce National Park – wycieczka w głąb hoodos

Kanion Antelope

Kanion Antelope – oszałamiający i magiczny

 

Polub Wysmakowane na facebooku. Będziesz na bieżąco z Wysmakowanymi wpisami, a mi będzie bardzo miło ?

 

Powiązane wpisy

Skomentuj

wp-puzzle.com logo

12 komentarzy

  • Mikołaj 21 grudnia 2017 o 18:44 Odpowiedz

    Kurcze, tylko zgłodniałem po tym wpisie. A dzisiaj jakoś szczególnie mam ogromną ochotę na jakiś sycący fastfood. Jednak hamburger hamburgerowi nierówny. Te amerykańskie są nie do podrobienia 🙂

  • Ania w 21 grudnia 2017 o 18:32 Odpowiedz

    Co tu dużo mówić… Rewelacyjna wyprawa 🙂 a ten kanion jest niesamowity!

  • Monika 18 grudnia 2017 o 21:33 Odpowiedz

    ciekawa metoda okreslania temp. oleju.Warte zapamietania

  • malewojaze.pl 18 grudnia 2017 o 20:01 Odpowiedz

    I znowu nas tu przywiało! 😀 Pyszności! A zdjęcia z kanionu fantastyczne 🙂

  • Obieżyświatka 18 grudnia 2017 o 19:50 Odpowiedz

    Ostatnie zdjęcie! 🙂 – piękne! Ja tam nie dotarłam, ale Bryce Canyon bardzo mnie zafascynował. A Dolina Śmierci to niesamowity region.
    Jeśli chodzi o burgery to jednak zdecydowanie nie. Ale dla każdego to, co lubi.
    O.

  • Natalia 18 grudnia 2017 o 19:33 Odpowiedz

    Przepiękne zdjęcia. Ale fantastyczna przygoda!!!

  • blogierka 10 grudnia 2017 o 01:53 Odpowiedz

    Ale zazdroszczę amerykańskiej przygody!! Czy to wycieczka czy też tam mieszkacie?
    Oraz z przepisu na pewno skorzystam 🙂

    • Wysmakowane 10 grudnia 2017 o 05:56 Odpowiedz

      Wycieczka ale taka trzymiesięczna 😉

  • Ania, Kęsy Codzienności 9 grudnia 2017 o 23:14 Odpowiedz

    To juz wiem, czemu nasze domowe frytki takie nijakie wychodziły… ? Zawsze smażę raz, nie gotuję, jedynie sparzam i to nie zawsze… Sprawdzę Twoje sposoby. Piękne widoki Kasiu?

    • Wysmakowane 10 grudnia 2017 o 05:55 Odpowiedz

      Spróbuj. Myślę, że zauważysz znaczącą różnicę

  • Kasia 9 grudnia 2017 o 20:17 Odpowiedz

    Za burgerami nie przepadam, ale te wyglądają apetycznie 🙂 i super zdjęcia 🙂

  • Karolina 8 grudnia 2017 o 16:22 Odpowiedz

    Ale odjazd! Zazdroszczę burgera 😉

MENU